Lubię pracować z wolontariuszami i lubię ich jako ludzi – wywiad z Katarzyną Osior-Szot

Kim dla koordynatora jest wolontariusz? Czy praca z wolontariuszami to przyjemność czy przykry obowiązek? W jaki sposób motywować wolontariuszy? O tym opowie Katarzyna Osior-Szot, koordynatorka wolontariatu w Centrum Myśli Jana Pawła II w Warszawie, laureatka drugiego miejsca w konkursie Koordynator Roku 2018× w rozmowie z Kingą Komorowską z Centrum Wolontariatu w Warszawie.

 Kinga Komorowska: Jak wygląda wolontariat w Centrum Myśli Jana Pawła II?

Katarzyna Osior-Szot: Realizujemy dwie ścieżki wolontariatu, które wzajemnie się przenikają. Pierwsza to wolontariat młodzieżowy, a druga to wolontariat w kulturze.

Wolontariat młodzieżowy, to tzw. wolontariat pomocowy np. w domach dziecka, w świetlicach socjoterapeutycznych i w hospicjach. Wolontariat w kulturze polega głównie na uczestnictwie w projektach kulturalnych, które organizuje Centrum Myśli Jana Pawła II. W tym przypadku zależy nam, żeby wolontariusze byli nie tylko odbiorcami tych projektów, lecz także aktywnymi twórcami kultury.

Naszymi wolontariuszami są w przeważającej części studenci, ale mamy także wielu wolontariuszy ze szkół ponadpodstawowych, a także ze szkół podstawowych. Kiedy przychodzi do nas młody człowiek, to często dopiero debiutuje w wolontariacie i nie zawsze wie, z czym to się wiąże. Gdy jednak widzi, że robi coś dobrego, to się wciąga.

KK: Chciałabym wrócić do tematu wolontariatu młodzieżowego. Wolontariat w hospicjum czy wolontariat z dziećmi to nie są proste zadania. W jaki sposób przygotowujecie wolontariuszy, żeby byli w stanie poradzić sobie z tak wymagającymi zadaniami?

KOS: Wolontariat z dziećmi jest – oczywiście upraszczając sprawę – dla wielu wolontariuszy trochę łatwiejszy. Wolontariusze często mają już w tym temacie osobiste doświadczenia – udzielali korepetycji, byli wychowawcami kolonijnymi czy po prostu mają młodsze rodzeństwo, co stanowi ich pierwsze przygotowanie. My natomiast szkolimy ich z tego, jak pracować skutecznie z dziećmi, jak je uczyć oraz jak animować im czas wolny.

Wolontariat z seniorami wydaje się nieco trudniejszy także z tego powodu, że w ogóle musi jeszcze minąć trochę czasu, aby seniorzy otrzymali należne im miejsce w społeczeństwie i zbiorowej świadomości. Młodzi ludzie obecnie nie stykają się aż tak często z seniorami, zwłaszcza takimi w hospicjach. W tym przypadku bardzo ważnym elementem jest przygotowanie już w samym hospicjum. Centrum Myśli Jana Pawła II służy wsparciem, pomocą i doświadczeniem, ale bazuje też bardzo mocno na doświadczeniu naszego partnera – Hospicjum Caritas Archidiecezji Warszawskiej na Krakowskim Przedmieściu. Tam wolontariusze są przeszkalani i stale znajdują się pod opieką psychologa, który decyduje, czy dla konkretnej osoby to dobry czas i dobre miejsce na działanie. Psycholog kieruje wolontariusza do konkretnych przypadków, do których uważa, że jest on psychicznie gotowy.

Dużą rolę odgrywa wzajemna pomoc wolontariuszy. Pracujemy w systemie, w którym każda grupa wolontariuszy ma swojego lidera – wolontariusza bardziej doświadczonego, który zna dobrze szczegóły swojej pracy i wprowadza tych początkujących. Liderzy wspierają w sytuacjach trudnych, weryfikują pierwsze wątpliwości wolontariuszy – to pierwsza instancja. Drugi element tej układanki,  to nasza instytucja z ponad dziesięcioletnim doświadczeniem. Trzecia rzecz to wiedza i profesjonalizm naszych partnerów. Nasi wolontariusze zawsze ściśle współpracują z wykwalifikowanymi pracownikami w placówkach. Oni widzą więcej, wiedzą, czy to jest dobry moment, czy to jest właściwa osoba i czy żadne obustronne granice nie zostały naruszone. To jest też bardzo cenne.

KK: Jaka młodzież zgłasza chęć zostania wolontariuszami? Jacy są ludzie, którzy są w stanie nieść pomoc?

KOS: To na pewno ludzie wyczuleni na to, że jesteśmy czymś więcej niż tylko jednostkami, które żyją sobie same i tylko dla siebie. Widzą sens w działaniach społecznych. Wiele ich łączy, ale też różnią się między sobą. Istnieje grupa wolontariuszy, dla których podstawową motywacją jest miłosierdzie – zwłaszcza że nasz wolontariat mocno opiera się o nauczanie Jana Pawła II, które kształtuje naszą tożsamość. Współpracuje z nami też spora grupa osób, która widzi sens w działaniach społecznych i widzi w wolontariacie świetną metodę budowania społeczeństwa zaangażowanego. Inna grupa to są właśnie ci, którzy nie mieli nigdy styczności z wolontariatem. Chcą spróbować czegoś nowego, kieruje nimi ciekawość.

Dzisiejsi młodzi wolontariusze są niepokorni i nie zgadzają się, żeby coś było takie, jakie jest, tylko dlatego, że takie było od lat. Nie chcą, aby wiek warunkował to, czy i jak mogą działać społecznie. To osoby z wielkim potencjałem. Oni nie wiedzą, że się nie da. Nie dają się wtłoczyć w procedury. Przypominają, że zasady i przepisy nigdy nie powinny zasłaniać drugiego człowieka. Są bardzo odważni, chcą zmieniać świat i wielokrotnie podkreślają, że czują satysfakcję z czynienia dobra. To brzmi dosyć pompatycznie, ale ta grupa naprawdę czerpie radość z tego, że ktoś dzięki nim zmienił swoje życie na lepsze. Wielu wolontariuszy deklaruje, że także oni kiedyś spotkali na swojej drodze kogoś, kto im pomógł, i teraz niejako oddają to dobro. Świadomość, że mogą coś dać od siebie, staje się ich nagrodą.

KK: A jak wygląda wolontariat akcyjny, o którym mówiłaś na początku?

KOS: Staramy się, aby to nie były działania opierające się tylko na jednaj akcji. Głęboko wierzymy, że kultura stanowi narzędzie trwałej zmiany człowieka, społeczeństwa, rzeczywistości. Zaczynamy od podstawowego poziomu uwrażliwiania na piękno i krytyczne myślenie (poruszamy najczęściej tematy, które są mocne, kontrowersyjne i zmuszają do refleksji). Młodzi ludzie podczas wolontariatu dostrzegają, że kultura ma wielką siłę oddziaływania.

Wolontariusze pomagają nam w czynnościach organizacyjnych – zdobywają doświadczenie, widząc organizację dużych wydarzeń kulturalnych „od podszewki”. Bardzo często są pierwszą linią kontaktu z widzem. To oni chłoną i obserwują pierwsze wrażenia odbiorców, co jest bardzo cenne i dla nich, i dla nas, ponieważ dzięki temu dostajemy od nich wiarygodną informację zwrotną. Wolontariusze mają taką wspaniałą pozycję bycia z jednej strony organizatorem, a z drugiej widzem, uczestnikiem. Pozwalają nam często zobaczyć coś, czego my nie widzimy, bo jesteśmy tak mocno osadzeni w projektach, że trudno nam utrzymać dystans.

Tak jak wspominałam, nie chcemy pracować z wolontariuszami wyłącznie akcyjnie. Zbieramy od nich spostrzeżenia, wprowadzamy je w życie, dyskutujemy z nimi o wydarzeniach, które organizujemy. Wszystko po to, aby narodziła się przestrzeń refleksji i oddziaływania. Często nasi wolontariusze zachwycają nas głębią spojrzenia i odwagą w formułowaniu sądów. Rozmowy z nimi szalenie nas ubogacają.

KK: Jaka jest struktura organizacji wolontariatu w Centrum Myśli Jana Pawła II?

KOS: „Weteranem” wolontariatu młodzieżowego jest Inkubator Miłosierdzia. To od niego przeszło 10 lat temu zaczęła się historia wolontariatu w Centrum Myśli Jana Pawła II. Inkubator Miłosierdzia, to wolontariat pomocowy podzielony na cztery grupy: jedna zajmuje się korepetycjami dla młodszych kolegów, druga zajmuje się działaniami w domach dziecka, trzecia pomaga w świetlicach i ogniskach wychowawczych, a czwarta współpracuje z seniorami w hospicjach i domach pomocy społecznej. Na czele każdej z tych grup stoi lider młodzieżowy.

Wyznajemy zasadę dawania wolontariuszom tyle wolności, ile to możliwe, i tyle wsparcia, ile to potrzebne. Chcemy, aby nasi wolontariusze mieli wpływ na wolontariat. Oczywiście w wielu sytuacjach potrzebują wsparcia instytucji i mojego towarzyszenia jako koordynatora. Kluczowe dla mnie jest to, aby dać im możliwość zaangażowania się i realną sprawczość. Zależy mi na budowaniu takiej wspólnoty, w której nasi wolontariusze z jednej strony dobrze się czują, a z drugiej strony mają szansę na indywidualne działania. Kładziemy duży nacisk na wspólnotowość, integrację wewnętrzną. Mam głębokie przekonanie (choć być może nie jest to warunek obligatoryjny do tego, aby wolontariat świetnie działał), że ludzie lepiej pracują, gdy wytworzą między sobą więzi. Dzięki temu mają do siebie zaufanie. Jeśli pojawiają się sytuacje trudne, to potrafią przejść przez nie razem. Uczestniczenie w spotkaniach grupowych jest nieobowiązkowe, ale widzę, że większość wolontariuszy w nich uczestniczy i korzysta z tego. Często podczas wolontariatu rodzą się u nas piękne przyjaźnie na lata.

Dajemy naszym wolontariuszom szansę na realizację własnych pomysłów. W tym roku z inicjatywy wolontariuszy zrobiliśmy Sztafetę Miłosierdzia – wspólny bieg charytatywny. Do wspólnego przebiegnięcia symbolicznego dystansu zaprosiliśmy wolontariuszy z innych organizacji. Podtytuł biegu brzmiał „Biegiem podaruj książkę”, zamiast pałeczki wolontariusze przekazywali sobie książki, które finalnie zostały podarowane trzem warszawskim ośrodkom pomocowym. Celowo wybraliśmy książki, czyli symbol nauki i rozwoju – dbanie o to, żeby drugi człowiek wzrastał wewnętrznie, to też jest forma wolontariatu. I na to właśnie stawiamy.

KK: W jaki sposób zdobywacie wolontariuszy?

KOS: Rekrutujemy ich głównie przez portal Ochotnicy Warszawscy. Drugą ścieżką kontaktu są wolontariusze, którzy już kiedyś z nami współpracowali. Przyprowadzają znajomych, ale też sami wracają po jakimś czasie. Są takie osoby, które rokrocznie zgłaszają się do pomocy przy określonych wydarzeniach. Ponieważ jesteśmy operatorem miejskiego programu stypendialnego, to do współpracy zapraszamy też stypendystów.

Świetną sprawą jest też wzajemna współpraca organizacji prowadzących wolontariat. Spotykamy się na szkoleniach i warsztatach sieciujących. Dzięki temu sama mam wielu wolontariackich przyjaciół w innych organizacjach i często jest tak, że nawzajem promujemy nasze wydarzenia. Decyzję o wolontariacie podejmuje sam wolontariusz i to on szuka miejsca, w którym się dobrze czuje. Nigdy nie chciałam działać w taki sposób, aby zatrzymywać wolontariuszy tylko dla siebie, nie „udostępniać” ich innym organizatorom wolontariatu. Wolontariusz zawsze musi mieć wolność decydowania o sobie. To ważne, bo zagarnianie wolontariuszy wyłącznie dla siebie mogłoby według mnie zabić ducha wolontariatu, który w naszym kraju dopiero się rozwija. Wciąż jeszcze nie ma silnego poparcia dla wolontariatu w Polsce. Jest wiele osób, które nie rozumieją, na czym to polega taka forma działalności. Wolontariusze często spotykają się z opiniami, że to, co robią, się nie opłaca. To, co możemy zrobić, aby obalać stereotypy, to właśnie dbać o wypracowaną współpracę między wolontariuszami różnych organizacji, które mają zróżnicowane możliwości.

KK: Na co może liczyć wolontariusz, który do Was przychodzi?

KOS: To, na co może liczyć wolontariusz, podzieliłabym na dwa aspekty: organizacyjno-pragmatyczne i rozwojowe, związane z głębszą motywacją. Ten pierwszy uważam za dosyć prosty do zrealizowania. Wolontariusz może liczyć na rozmowę wstępną, podpisanie porozumienia i wszystko, co jest w nim zawarte (ubezpieczenie, zwrot kosztów, zaświadczenie). W ramach tego drugiego aspektu oferujemy możliwość rozwoju, uczestnictwo w niesztampowych projektach, poznanie „od kuchni”, jak wygląda realizacja tych wydarzeń. Kolejnym plusem, jaki wynika z wolontariatu, jest zdobycie doświadczenia, które zaprocentuje w przyszłej pracy zawodowej. Wolontariusze widzą dynamikę projektów i sytuacje kryzysowe, uczą się na nie reagować. Mają także możliwość robienia czegoś sensownego, dobrego spędzenia czasu. Z moich obserwacji wynika, że największą motywacją dla wolontariuszy pozostaje zmienianie świata i siebie na lepsze. Mam głębokie przeświadczenie, że nasz wolontariat właśnie do tego ich prowadzi.

KK: Na jakie wsparcie możecie liczyć ze strony Miasta Stołecznego Warszawy?

KOS: Pomoc jest bardzo duża. Nasi wolontariusze korzystali z wielu darmowych warsztatów i szkoleń, za które normalnie trzeba byłoby sporo zapłacić. Sama także wielokrotnie korzystałam z warsztatów i konsultacji indywidualnych organizowanych przez Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu w Warszawie właśnie przy wsparciu Miasta Stołecznego Warszawy. To wsparcie jest nie do przecenienia. Poza tym portal Ochotnicy Warszawscy wszechstronnie promuje wolontariat. Mamy niesamowity komfort pracy z ludźmi, którzy rozumieją, że systemowe prowadzenie wolontariatu jest bardzo ważne. Czujemy, że miasto dba o nas jako ludzi zajmujących się wolontariatem. Najcenniejsze jest właśnie stworzenie środowiska, w którym instytucje mające swoich wolontariuszy mogą się spotykać i wymieniać doświadczeniami.

KK: Jaka jest recepta na sprawnie działający wolontariat?

KOS: Wewnętrzna spójność organizacji to priorytet. Jeśli coś jest nieprawdziwe, to wolontariusz na pewno to zobaczy. Wyczuje, że coś nie gra, że nie jest autentyczne.

Uczciwość, to kolejny punkt, na który wolontariusze zwracają uwagę. Jeżeli w danym działaniu potrzebujemy kogoś tylko do rozdawania ulotek, to niech będzie nas stać na to, żeby to powiedzieć wprost. Znaczenie ma także porządek w działaniu – uczciwe określanie tego, na co się umawiamy, i przestrzeganie tego.

Kolejny ważny aspekt to wspólnota. Chodzi o to, żeby ludzie się poznali i zaprzyjaźnili, stworzyli więzi, a jednocześnie nie zapominali, po co są wolontariuszami.

Uważam, że trzeba postawić na jasno określoną własną tożsamość i to, co nas definiuje jako organizatora wolontariatu. To oczywiście sprawia, że wiele osób do nas nie przyjdzie, ale za to ci, którzy się pojawią, będą zdecydowani i świadomi tego, czego mogą od nas oczekiwać. Dzięki temu oni sami poznają swoją tożsamość i przekonają się, co ich wyróżnia spośród innych ludzi. Zadania wolontariackie są w wielu miejscach dosyć podobne, więc decyzja o tym, że ktoś idzie na wolontariat właśnie tu, zazwyczaj jest przemyślana.

KK: Jakie obowiązki ma koordynator wolontariatu w Centrum Myśli Jana Pawła II?

KOS: Dla mnie praca jest kontynuacją osobistej drogi. Zaczynałam jako wolontariuszka Inkubatora Miłosierdzia w Centrum Myśli Jana Pawła II, więc doskonale wiem, jak to wszystko wygląda po drugiej stronie. Pracuję tu, bo głęboko wierzę w ideę wolontariatu. Wierzę w to, że można robić dobre rzeczy i w ten sposób zmieniać świat, że  można samemu zmienić się przez wolontariat. Chciałabym, żeby uwierzyły w wolontariat także osoby, które kształtują życie społeczne na szeroką skalę.

Praca z ludźmi daje mi przyjemność. Lubię pracować z wolontariuszami i lubię ich jako ludzi. Postrzegam siebie – koordynatora wolontariatu – jako kogoś, kto towarzyszy wolontariuszom w rozwoju. Moim zadaniem jest stwarzanie im warunków do tego, żeby wzrastali jako ludzie i pomagali także wzrastać innym.

× Celem konkursu Koordynator Wolontariatu Roku jest promocja wolontariatu oraz docenienie roli organizatorów wolontariatu – koordynatorów, którzy na co dzień pracują z wolontariuszami, kierują ich pracą, wspierają, pomagają dokonywać właściwych wyborów w podejmowaniu aktywności wolontariackiej. Konkurs organizuje Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu w Warszawie w ramach działania „Wsparcie organizatorów wolontariatu” realizowanego w ramach miejskiego projektu „Ochotnicy warszawscy” integrującego działania wspierające rozwój wolontariatu w stolicy.

Więcej o konkursie: http://wolontariat.waw.pl/konkurs-koordynator-roku/

Ilość odwiedzin strony: 974