Wolontariat to ogromna wartość

Mimo, że są stosunkowo nową instytucją kultury, mają duże doświadczenie w pracy z wolontariuszami. W Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku wolontariusze i wolontariuszki nie tylko zdobywają konkretne doświadczenie, ale także budują wspólne relacje i uczą się odpowiedzialności za wykonywane zadania. Jednocześnie dotykają żywej historii Polski, z którą obcują na co dzień. Jak wygląda muzealna wspólnota wolontariacka, w jaki sposób działa i jakie wyzwania podejmuje – mówią dr Beata Nessel-Łukasik, Kierowniczka Działu Programów Lokalnych oraz Olga Ślifirska – Specjalistka ds. Programu Wolontariatu Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku w rozmowie z Kingą Komorowską z Centrum Wolontariatu w Warszawie.

 

KK: Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku to nowa placówka na terenie Mazowsza. Proszę opowiedzieć parę słów o tym miejscu.

BN: Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku, które zostało utworzone w 2008 r., to muzeum narracyjne poświęcone przedstawieniu postaci Józefa Piłsudskiego na szerokim tle historycznym, kulturowym i społecznym. Znajduje się ono w podwarszawskiej miejscowości, gdzie w najbliższym otoczeniu dwóch domów Piłsudskich – dworku Milusin oraz Drewniaka i sąsiadującej z nimi willi Bzów został otwarty nowoczesny budynek muzealno-edukacyjny. Jego centralnym punktem jest wystawa stała „Dla Rzeczpospolitej. Józef Piłsudski 1867-1935”. Jednak wielokierunkowa działalność Muzeum znacznie wykracza poza tę przestrzeń.

 

KK: Dlaczego Muzeum zajęło się wolontariatem? Dlaczego uznaliście, że warto?

BN: Początek Muzeum to działania społeczne, które mieszkańcy i mieszkanki Sulejówka rozpoczęli się jeszcze w latach 80. XX w. Dzięki ich inicjatywom informacyjno-kulturalnym dworek Milusin, wówczas Miejskie Przedszkole nr 1, na powrót zaczął funkcjonować jako miejsce pamięci. Dlatego, trzydzieści lat później, rozpoczynając proces budowania Muzeum zależało nam, aby zadbać o relacje Muzeum z jego otoczeniem. Od 2013 r. zaczęliśmy na stałe realizować wspólne przedsięwzięcia z naszymi sąsiadami. Dziś wielu z nich jest wolontariuszami Muzeum.

 

KK: Jak wygląda struktura wolontariatu w Muzeum? (ilu jest wolontariuszy, w jakim wieku?)

OŚ: Stawiamy na wolontariat międzypokoleniowy i rodzinny – najmłodszy wolontariusz ma 9 lat, a najstarsza wolontariuszka skończyła 80. Aktywnie współpracuje z nami 40 osobowa grupa wolontariuszy – to liczna i zaangażowana ekipa mieszkańców i mieszkanek Sulejówka i okolic. Samych porozumień mamy podpisanych trochę więcej, ale – w tak zwanym międzyczasie – niektóre osoby czy to zmieniły plany na wypełnianie swojego wolnego czasu, czy rozmyśliły się.

KK: Kim są wolontariusze? Jakich osób Muzeum szuka do wolontariatu, jakie osoby mogą znaleźć miejsce w Waszej organizacji?

OŚ: Uważamy, że wolontariat jest dla każdego – dlatego zapraszamy do współpracy osoby w różnym wieku, z różnym wykształceniem, doświadczeniem i umiejętnościami. Proponujemy różnorodne zadania z myślą o tym, by każdy mógł się zaangażować – grafik czy archiwistka, a także uczeń liceum czy dziewczyna z podstawowym wykształceniem.

 

KK: W jaki sposób buduje się wolontariat takiej instytucji jak muzeum praktycznie od początku?

 BN: Powstanie środowiska wolontariatu w instytucji kultury wymaga namysłu ze strony zespołu. Jaki jest program muzeum? W jakich obszarach można prowadzić działania? Gdzie zatem jest przestrzeń dla wolontariuszy i wolontariuszek, aby mogli zarówno wspierać instytucję, jak i mieć realny wpływ na jej program? Jakie są dotychczasowe praktyki w obszarach tego rodzaju relacji w innych muzeach? To zaledwie kilka z pytań, od których rozpoczęliśmy nasze działania z wolontariatem muzealnym. Szukając na nie odpowiedzi odwiedzaliśmy miejsca, w których działają już wolontariusze i wolontariuszki. Przyglądaliśmy się strukturom tych relacji i zastanawialiśmy się, jaki model byłby najlepszy dla muzeum narracyjnego o profilu historycznym usytuowanego w podwarszawskiej miejscowości. W oparciu o doświadczenia z wieloletnich działań z lokalną społecznością i badań realizowanych w otoczeniu Muzeum zdecydowaliśmy się w pierwszym kroku na zaproszenie naszych sąsiadów i sąsiadek do międzypokoleniowego wolontariatu stałego.

 

KK: Jakie zadania, jakie wyzwania stoją przed koordynatorem wolontariatu w Muzeum, jaka jest jego rola?

 OŚ: Koordynacja grupy wolontariuszy to zarówno duża przyjemność, jak i wyzwanie – wiem, że brzmi to jak banał, dlatego wyjaśnię, jak ja rozumiem te słowa. Przyjemność daje codzienny kontakt z fajnymi ludźmi, którym chce się robić coś więcej niż szkoła/praca/dom – prowadzę wolontariacką grupę facebookową, która momentami aż kipi od aktywności. Często kontaktujemy się także z wolontariuszami i wolontariuszkami poprzez messenger’a – piszę do nich ja, ale równie często piszą do mnie oni sami na przykład z informacją, że znaleźli jakąś ciekawostkę o jednej z należących do kompleksu muzealnego zabytkowych willi. Gdy zgubiłam w Sulejówku portfel i znalazca zamieścił wiadomość na forum mieszkańców Sulejówka – „moi” wolontariusze natychmiast zareagowali. Zostałam poinformowana o tym, że jestem gapą jeszcze zanim sama zauważyłam brak portfela. To pokazuje siłę naszej grupy i społeczności, jaką tworzy.

Wyzwaniem zaś jest utrzymanie ciepłych relacji przy jednoczesnym wymaganiu terminowego i jakościowego wykonywania powierzonych zadań. Ludzie, którzy decydują się na wolontariat, występują w roli wolontariuszy po pracy czy szkole, w czasie zarezerwowanym na przyjemności. Wymagać więc od nich trzeba stanowczo acz łagodnie, tak by ich nie zniechęcić.

 

KK: Czy wolontariat rodzinny/międzypokoleniowy stawia jakieś inne wyzwania przed placówką i koordynatorem?

 OŚ: Wolontariat rodzinny to wielka wartość – to bardzo budujące, gdy zgłasza się cała, nieraz wielopokoleniowa rodzina, która chce wspólnie zaangażować się w jakieś działanie. Wyzwaniem jest zaproponowanie takiego działania, które będzie ciekawe dla wszystkich członków rodziny – tych młodszych i tych starszych.

 

KK: Czym zajmują się wolontariusze, którzy zdecydują się dołączyć do waszego zespołu?

 OŚ: Obecnie działają na kilku polach:

– porządkują księgozbiór starszego pana, który jest właścicielem dworku Siedziba, czyli niegdysiejszego domu Zofii i Jędrzeja Moraczewskich;

– przygotowują się do prowadzenia spacerów miejskich po Sulejówku podczas dni otwierania nowego budynku Muzeum (9, 14, 15 i 16 sierpnia). Trasy tych spacerów nie są oczywiste – wolontariusze opracowali je wspólnie z Towarzystwem Krajoznawczym Krajobraz podczas kilku warsztatowych (a podczas covidowej izolacji webinaryjnych) spotkań. Spacerowicze będą mieli okazję poznać i zobaczyć Sulejówek z innych niż narracja o politycznych dokonaniach Józefa Piłsudskiego perspektyw;

– szkolą się, by podczas dni otwierania móc wspierać zespół pracowników Muzeum w różnych działaniach – chcemy pracować wszyscy ramię w ramię;

– zapraszamy również wolontariuszy do tego, by zgłaszali swoje pomysły na działania – i z takiego właśnie pomysłu zrodziła się koncepcja zaprojektowania i zbudowania wystawy czasowej, która stanęła w willi Bzów, czyli miejscu przeznaczonym do działania z tak zwaną społecznością lokalną, czyli po prostu mieszkańcami Sulejówka, naszymi sąsiadami i sąsiadkami. Wystawa prezentuje archiwalne, pochodzące z różnych okresów XX wieku zdjęcia sulejówczan uchwyconych, kiedy coś świętują, gdy są razem. Prezentowane zdjęcia pochodzące z Archiwum Społecznego Sulejówka są obecnie przenoszone na portal, który będzie ogólnodostępny i każdy zainteresowany będzie mógł poczytać, posłuchać i obejrzeć trochę starego Sulejówka prezentowanego przez jego ówczesnych mieszkańców.

KK.: W jaki sposób zdobywacie wolontariuszy? W jaki sposób wygląda rekrutacja?

 OŚ: Pierwszą grupę wolontariuszy zdobyłyśmy przeprowadzając otwarty nabór. Zgłosiło się trochę osób, które nas znają, gdyż już od dekady współpracowały z Muzeum w ramach różnych akcji społecznych. Zgłosiło się też trochę nowych osób.

 

KK: Można powiedzieć, że chcecie być i już jesteście swego rodzaju centrum aktywności lokalnej, jak to wpływa na wolontariat?

 BN: Dzięki wieloletnim działaniom terenowym w otoczeniu Muzeum nie tylko lepiej poznaliśmy naszych sąsiadów i sąsiadki. Równocześnie przez osiem lat zbudowaliśmy środowisko osób zainteresowanych wspieraniem instytucji i stałą formą współpracy na rzecz miasta i jego mieszkańców. Wszystko to miało zatem znaczący wpływ na program wolontariatu, który dziś obejmuje realizację zarówno działań o charakterze partycypacyjnym na terenie Muzeum, jak i w jego najbliższym otoczeniu. A zatem możemy powiedzieć, że to uczestnicy i uczestniczki programów lokalnych pomogli nam stworzyć grupę wolontariuszy i wolontariuszek, która teraz odpowiada m.in. za powstawanie nowych projektów skierowanych do mieszkańców Sulejówka.

 

KK: Jakie oczekiwania macie w stosunku do wolontariuszy?

OŚ: Oczekujemy, że osoby, które z nami współpracują będą wywiązywały się z podjętych zobowiązań, że będą dopytywały, prosiły o informacje i wsparcie. Zachęcamy do i umożliwiamy zdobywanie nowych umiejętności. Widzimy wolontariat jako pole zarówno do poszerzania swoich kompetencji, jak i do dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniem.

 

KK.: Jakie kroki podejmujecie, aby zatrzymać przy sobie wolontariusza?

BN: Przede wszystkim staramy się być otwarci na ich potrzeby. Poprzez różnego rodzaju szkolenia lub wizyty studyjne i wspólne działania próbujemy poznać bliżej wolontariuszy i wolontariuszki. Zależy nam, aby wsłuchując się w ich głosy, wspólnie z nimi budować program wolontariatu. To samo zresztą proponujemy zespołowi Muzeum, który zapraszamy na szkolenia o wolontariacie. Mamy nadzieję, że w ten sposób, dzięki odpowiedniemu przygotowaniu pracowników i pracowniczek oraz osób zgłaszających się do tego Programu, zbudujemy bezpieczną przestrzeń do wspólnych interakcji oraz miejsce do nawiązywania pogłębionych relacji, które pozwolą nam zatrzymać przy sobie wolontariuszy.

 

KK:. Na co może liczyć wolontariusz, który zgłasza się do Muzeum? W jaki sposób przygotowujecie wolontariuszy do pracy?

 OŚ: Zależy nam, by każda osoba, która z nami współpracuje na zasadach wolontariatu, czuła się częścią zespołu Muzeum, dlatego zapraszamy do udziału w całodziennym szkoleniu, podczas którego:

– opowiadamy o misji i wizji Muzeum – centrum wiedzy na temat Józefa Piłsudskiego, instytucji popularyzującej wartości i idee wyznawane przez Józefa Piłsudskiego, miejscu dyskusji, refleksji na tematy ważne i aktualne dla Polski muzeum relacyjnym, budującym długotrwałe i wartościowe relacje społeczne;

– przekazujemy informacje dotyczące bezpieczeństwa w Muzeum – informujemy o tym, jak dbać o bezpieczeństwo naszych gości oraz własne;

– rozmawiamy o zasadach współpracy;

– wspólnie poznajemy topografię budynku głównego, zwiedzamy wystawę stałą oraz teren historyczny, czyli dworek Milusin, willę Bzów i duży, odtworzony ogród.

Chcemy, by każdy miał poczucie, że zna Muzeum i potrafi się po nim sprawnie poruszać, a także opowiedzieć o nim odwiedzającym.

Każdy, kto do nas dołącza jest zapraszany do zgłaszania swoich pomysłów na wspólne działania, które sukcesywnie staramy się realizować.

Oczywiście zawieramy z wolontariuszami porozumienia o współpracy i oferujemy zaświadczenie i/lub referencje.

 

KK: Co dla Was oznacza dobry wolontariat, jak go rozumiecie albo jak sobie go wyobrażacie, do czego dążycie, jakie macie plany, aby go ulepszyć?

 BN: W moim odczuciu dobry wolontariat to przemyślany, wielowymiarowy proces budowania relacji. To odpowiedzialność za drugiego człowieka i poszanowanie jego czasu. A wreszcie to przestrzeń do poczucia własnej sprawczości czyli dostrzeżenie, że osoby, które się w to zaangażują, mogą mieć realny wpływ na Muzeum.

 OŚ: Uważam, że dobry wolontariat to stały przepływ energii między pracownikami organizacji a wolontariuszami. Na to właśnie stawiamy w naszym Muzeum. Dążymy do tego, by nasi wolontariusze mieli poczucie sprawczości, by wiedzieli, że jesteśmy otwarci na ich pomysły i propozycje.

 

KK: Jakie są osobiste doświadczenia Pań z wolontariatem? Skąd decyzja o pracy z wolontariuszami?

 BN: Z jednej strony z wolontariatem spotykałam się w pracy w różnych instytucjach kultury, a z drugiej też w życiu prywatnym jako mama wolontariuszy, która powierza swoje dzieci opiece osób angażujących się chociażby w międzynarodowe programy o takim charakterze. Ponadto wielokrotnie miałam możliwość współpracować również ze „społecznikami”, którzy, chociaż nie przystąpili nigdy do żadnego programu wolontariatu, nie raz angażowali się w inicjatywy o podobnym charakterze. W każdym z tych przypadków to, co robiliśmy, zyskiwało niezwykłą wartość m.in. z uwagi na społeczny wymiar poszczególnych działań i pewny rodzaj wspólnotowości, która tworzyła się dzięki nim. Dlatego cieszę się, że także muzeach jest dzisiaj przestrzeń do tego rodzaju doświadczeń.

 OŚ: Latem 2002 r. (były to moje wakacje między liceum a studiami) zadzwoniła do mnie koleżanka i powiedziała, że szuka osób, które chciałyby współpracować z nowopowstającą fundacją jako wolontariusze i pojechać na obóz z młodzieżą z domów dziecka. Od razu zdecydowałam, że chcę – dziś wiem, że kierowała mną młodość, ciekawość i po prostu chęć współdziałania z fajnymi znajomymi. Nie wiedziałam nic o systemie pieczy zastępczej w Polsce ani o problemach, z jakimi mierzą się młodzi ludzie. Przez kilka lat współpracy zyskałam sporą wiedzę o sytuacji młodzieży pozostającej w pieczy zastępczej. Zobaczyłam, że jako wolontariuszka mogę wspierać młodych ludzi wchodzących w dorosłość w tym, by po opuszczeniu domu dziecka wiedzieli, jak załatwić sprawy urzędowe, jak szukać i utrzymać pracę, jak odnaleźć swoje miejsce w społeczeństwie. Poczułam, jak dużą satysfakcję daje działanie wolontarystyczne. Gdy rozpoczęłam pracę zawodową jako trenerka, pracując głównie w środowisku organizacji pozarządowych, opracowałam programy szkoleń traktujących o tym, jakie są aspekty prawne współpracy z wolontariuszami oraz uczące budowania zespołów wolontariuszy.

 

KK:Jakie są plany na przyszłość, jeśli chodzi o rozwój wolontariatu w Muzeum?

OŚ: Chcielibyśmy, oprócz współpracy stałej, skrzykiwać ludzi do jednorazowych działań, czyli planujemy rozwijać wolontariat akcyjny. Marzy nam się również wolontariat międzynarodowy. Obecnie, z wiadomych powodów, nie porywamy się jeszcze na niego, ale ostrzymy sobie zęby, by, gdy będzie to już bezpieczne, zacząć działać z ludźmi z innych krajów i kultur. Na przykład postać Bronisława Piłsudskiego, czyli brata Józefa, który był etnologiem jest znana i ceniona w Japonii.

 

 

dr Beata Nessel-Łukasik – socjolożka, historyczka sztuki, absolwentka Szkoły Nauk Społecznych Instytutu Filozofii i Socjologii PAN. Stypendystka Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w 2012 r. Obecnie – kierowniczka Działu Programów Lokalnych w Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku i wykładowczyni na Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Realizatorka projektów badawczych poświęconych publiczności polskich muzeów i jego otoczeniu. Kuratorka nagradzanych projektów realizowanych m.in. ze społecznościami lokalnymi (wyróżnienie Sybilla 2015, 2017, 2018, I nagroda Wierzba 2015, II nagroda Warszawska Giełda Projektów Edukacyjnych 2019). Zwolenniczka aktywnego uczestnictwa w kulturze i dialogu opartego na pracy w procesie w przestrzeni publicznej.

 

 

 

 

Olga Ślifirska – z wykształcenia psycholożka, z zawodu trenerka umiejętności społecznych, ekspertka budowania i zarządzania zespołami wolontariuszy; koordynatorka wolontariatu w Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku, współtworzy Dział Programów Lokalnych w Muzeum.

 

 

 

 

 

Zachęcamy do zapoznania się ze szczegółowym planem wydarzeń związanych z otwarciem muzeum: PROGRAM WYDARZEŃ

 

 

Total Page Visits: 568