#DWKPK3: Wolontariat? Robię to też dla siebie

Zapraszamy do lektury felietonów z naszego cyklu „Dobry wolontariat krok po kroku” (#DWKPK). Piszemy w nich o tym, co robić, aby wolontariat w organizacji był profesjonalny, pożyteczny, ciekawy, rozwijający ludzi, a przede wszystkim – stawiający w centrum uwagi niesienie konkretnej pomocy. Chętnie odpowiemy również na Wasze pytania i wspólnie zastanowimy się nad rozmaitymi wyzwaniami wolontariackimi.


Przyzwyczailiśmy się myśleć o wolontariacie w kontekście dawania czegoś innym, wspierania innych ludzi, zwierząt, idei czy inicjatyw. I w tym kontekście zazwyczaj postrzegamy wolontariuszy. Postrzegamy ich jako osoby niosące pomoc, często nawet swoim kosztem, bo przecież za darmo poświęcają wolny czas, dzielą się umiejętnościami i wiedzą.

Może się wręcz wydawać, że prawdziwy wolontariat powinien być zupełnie bezinteresowny. Jako wolontariusze robimy coś dla innych, a nie dla siebie. Punkty zdobywane przez uczniów za działania społeczne zdają się w tym kontekście nie do końca stosowne – i podobnie wszelkie inne korzyści.

Tylko czy faktycznie to bezinteresowność powinna być istotą wolontariatu? Wielu wolontariuszy rzeczywiście nie myśli o własnych korzyściach z zaangażowania społecznego. Są też jednak takie osoby, które jasno określają swoje potrzeby związane z wolontariatem. Chcą na przykład poznać nowych ludzi, poczuć się potrzebne, znaleźć ciekawy sposób spędzania czasu wolnego czy nauczyć się konkretnych rzeczy. To nie czyni ich zaangażowania mniej ważnym i niepotrzebnym.

Jasne określenie korzyści, które zaangażowanie społeczne przyniesie obu stronom – beneficjentom i wolontariuszom – to klucz do działań długoterminowych, które poza odpowiedzią na potrzeby innych ludzi okazują się też drogą do zaspokojenia potrzeb wolontariusza. Wpływają one na jego rozwój, przynoszą mu nową wiedzę i umiejętności, wzmacniają poczucie własnej wartości.

W większości działań wolontariackich można postawić nie tylko cele społeczne, lecz także rozwojowe dopasowane do potrzeb konkretnych wolontariuszy. W niektórych przypadkach będą one oczywiste (na przykład przy zaangażowaniu studentów medycyny czy pielęgniarstwa w pomoc w domu seniora), w innych mogą wymagać głębszego przemyślenia. Warto jednak myśleć o nich w rozległym kontekście, wychodzącym poza sam rodzaj zaangażowania. Wolontariusze mogą skupić się na rozwoju swoich kompetencji miękkich, takich jak komunikacja czy umiejętność pracy zespołowej. Mogą też zyskać umiejętności związane z obsługą konkretnych programów, aplikacji czy urządzeń. Uczniowie i studenci uczą się w ten sposób pracy projektowej w zespole, co zapewne przyda się im w przyszłości. Możliwości jest wiele.

Żeby wzmocnić w organizacji taki sposób pracy z wolontariuszami, warto wykorzystać metodę (lub elementy metody) Service-learning, koncentrującej się na edukacji właśnie przez społeczne zaangażowanie. Daje ona narzędzia, które można wykorzystać zarówno przy stawianiu celów, jak i ich osiąganiu. Pokazuje, jak razem z wolontariuszami realizować małe i duże projekty społeczne, oddając ochotnikom jak najwięcej przestrzeni i okazji do nauki. Wzmacnia stronę rozwojową wolontariatu, a przy tym nie redukuje jego aspektu społecznego, który cały czas pozostaje najistotniejszy.

Robiąc coś dla innych, równocześnie możemy też przecież świadomie robić coś dla siebie.

Osoby zainteresowane metodą Service-learning zachęcamy do kontaktu z Anną Walas (walas@wolontariat.org.pl), ekspertką zajmującą się tym tematem w ramach projektu „Wolontariat jako szansa edukacyjna” EduVol (Erasmus+).


autor felietonu: Anna Walas

Total Page Visits: 1081